Stosunki Sarmacko-Wandejskie
Michał Łaski - 2008-01-29 12:42:24 - 2008-02-10 00:11:01
Minęło już trochę czasu od wydarzeń czerwca 2007. Czy sądzicie, że Sarmacji potrzebne jest unormalizowanie stosunków Sarmacko-Wandejskich? Co ciekawe mamy obecnie sytuacje kiedy to 2 niezależne państwa się między sobą przenikają. Osoby z Wandystanu moga w pełni uczestniczyć w życiu Sarmackim. Być może nadszedł już czas pewnej refleksji. Co o tym sądzicie?
Dotychczasowe głosy
- 1 Piotr Mikołaj (#12 2008-01-29 12:56:42) [X]
Korzystając z okresu regencji — piszę prywatnie. Mnie się obecny stan rzeczy (zupełnie niedawne, ile nie bieżące, wzajemne „uprzejmości”) podoba, jest ciekawiej. Dopóki polityka znacznej części elit wandejskich jest napędzana kompleksem sarmackim, utrzymałbym status quo. Współpraca i kontakty prywatne i tak mają miejsce poza oficjalnymi kanałami dyplomatycznymi. - 2 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#14 2008-01-29 13:08:31) [X]
W pełni popieram zdanie JKM. Uważam, że Sarmacja i Wandystan jako dwa niezależne od siebie kraje, ale fakt, że przenikające się, to o wiele ciekawsze rozwiązanie. MW wypracowało swoją własną, chłopsko-robotniczo-żulersko-blokerską subkulturę drechów i klnących na wszystko nierobów. Nie pasuje to do KS. - 3 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#17 2008-01-29 13:30:29) [X]
" Czy sądzicie, że Sarmacji potrzebne jest unormalizowanie stosunków Sarmacko-Wandejskich?"
Potrzebne, ale czy możliwe? KS i MW to dwa różne światy, inna sprawa że jakos perwersyjnie ze soba splecione. Czy KS było by tak konserwatywno-monarchistyczne gdyby nie MW? Czy MW nadal tak ochoczo głosił by ideę rewolucji gdyby nie działania KS?. Ja bym chętnie widział zbliżenie tych państw, ale myślę że status quo będzie utrzymane - z braku innej mozliwości. - 4 Piotr Mikołaj (#22 2008-01-29 13:35:21) [X]
Całą dyskusję w przedmiocie zacząłbym od rozważenia wszelkich „za” i „przeciw”. Zastanawiam się bowiem, jakie byłyby konkretne korzyści z normalizacji (w sensie — przywrócenia ambasadorów) stosunków. Wiemy, co by się zmieniło — po stronie wandejskiej na pewno minister spraw zagranicznych musiałby się nieźle napocić, żeby nie powtrącać się w sprawy wewnętrzne; ja musiałbym powstrzymać się od części publicystyki. Ale, jakie byłyby plusy? - 5 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#23 2008-01-29 13:38:43) [X]
Zapewne większa aktywność po obu stronach granicy. Teraz Sarmacji sporadycznie komentują coś na stronach MW i vice versa, po zbliżeniu ten stan uległ by zmianie. - 6 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#26 2008-01-29 13:43:29) [X]
Nie komentują, bo i komentować generalnie nie ma czego. Bo jak sobie wyobrażasz komentowanie nielicznych publikacji najeżonych k..mi, ch..mi, etc.? MW się stoczyło i zatraciło w pewnej ichniej "politycznej poprawności", w której do dobrego smaku należy rzucanie mięsem w co drugim słowie. To już nawet nie jest krąg sarmacki... to krąg rynsztokowy. - 7 Piotr Mikołaj (#27 2008-01-29 13:45:48) [X]
Sarmaci nie komentują niczego w Wandystanie (z wyłączeniem agencji wordpressowych), ponieważ po zmianie skryptów Wandei Ludu przestało być możliwe korzystanie z sarmackiego (vel okupacyjnego) identyfikatora. Muszą mieć profil mieszkańca MW, tak samo, jak Wandejczycy — KS.
Zda mi się jednak, że konflikt w większym stopniu skłania do aktywniejszego komentowania, aniżeli idylliczne stosunki. - 8 Michał Sosnowiecki (#43 2008-01-29 14:37:56) [X]
Sarmacja winna dążyć do poprawy stosunków z Wandystanem. Sarmacja jako pierwsza ropoętała konflikt w czerwcu i jako pierwsza winna wyciągnąć rękę. - 9 Dariusz Makowski (#44 2008-01-29 14:40:54) [X]
Przenikanie kultur sarmackiej i wandejskiej jest jednostronne. To Wandejczycy nie mając już praktycznie nic do roboty oprócz klnięcia na siłę, próbują znów wywoływać konflikty tak personalne jak i grupowe. Funkcjonują na naszej liście i chętnie odwiedzają nasze czaty by tylko burzyć nastrój, to ich tylko „rajcuje”.
Jak można normować z tą grupą zwykłych anarchistów sprawy skoro oni sami chcą żyć w wiecznym konflikcie do wszystkiego co ich otacza ?
Status quo jakie istnieje jest wystarczające na obecną chwilę i przyszłość dość długą.
Nie sądzę by Wandejczycy się zmienili, a takiego poziomu kultury osobistej, jaki prezentują to ja raczej nie widzę w Sarmacji. - 10 Michał Sosnowiecki (#45 2008-01-29 14:45:56) [X]
Jacy anarchiści? To fakt, że sposób komunikacji na lDMW jest dość specyficzny, jednak do narchizmu mu daleko. Zobaczmy co zyskaliśmy na wyrzuceniu Wandystanu z Sarmacji? Spokój? Od prawie 3 kwartałów w Księstwie jest aż za spokojnie. Wygląda to na powolnu upadek kraju. Całe życie przeniosło się do prowincji? Nie piszę już o upadku kilku instytucji z powodu braku kadr. - 11 Piotr Mikołaj (#47 2008-01-29 14:59:04) [X]
O upadku Sarmacji słyszę od, circa około, 2003 r. Można się przyzwyczaić. Jak na trupa, trzymamy się wcale nieźle. Które instytucje upadły po odłączeniu się Wandystanu? - 12 Timios Kiechajas (#51 2008-01-29 17:26:19) [X]
Nie rozumiem głosów oburzenia pod adresem Wandystanu. "Zero kultury, nie ma co z nimi gadac, same k* i ch*". Wpisuje się to w światopogląd Dreamlandczyków, co daje nam: Wandystan>Sarmacja - 13 Szymon Nowicki-Liberi (#62 2008-01-30 07:16:35) [X]
Nie, nie i jeszcze raz nie dla pierwszej opinii Księcia. W Sarmacji i w Wandystanie, jak to ładnie ujął tow. Perun - wieje polityczną nudą. Naród Sarmacki i naród Wandejski jest tak naprawdę jednością, a z rany, która została po odciętym brutalnie Wandystanem razem z elitą Sarmacką nadal wypływa krew, ta rana nadal boli. Nie wiem czy to dobrze, że Księcia bawi antySarmackość. Jakie korzyści Sarmacja miałaby z przywrócenia MW? Lewicę, a lewica w każdym kraju jest tak samo potrzebna jak prawica, mam już dość oglądania, jak to tworzą się nowe, kanapkowe partie prawicowe.
Słyszysz, Piotrze o upadku od ok. 2003 r.? Być może to nie jest upadek, tylko z miesiąca na miesiąc pogarszanie poziomu tego państwa? Wystarczy poczytać komentarze w Bramie Sarmackiej z 2006 roku i porównać z tymi z 2008. Może w końcu niech MSZ Księstwa Sarmacji i MSZ Mandragoratu Wandystanu siądą sobie przy jednym stole i wyjaśnią wszelkie spory i pogodzą się? Z tego całego sporu mamy same straty, niech ktoś sprawdzi tylko ilu zasłużonych arystokratów straciliśmy, jak bardzo zmniejszyła się liczba postów na LDKS, nie zawierających po jedno czy dwa zdania, które zamiast kropki kończą się emotą "xD"? - 14 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#67 2008-01-30 08:23:08) [X]
Silent - tyle, że tu nie idzie o jakieś niedomówienia, a o ambicje pewnych Wandejczyków (a dokładnie jednego z nich), który czasem zapomina o pewnej hierarchii. I tak długo jak to się nie zmieni nie ma mowy o możliwości porozumienia na stałe. - 15 Piotr Mikołaj (#70 2008-01-30 08:28:04) [X]
Jeżeli jest spór z Wandystanem, to znaczy, że na tym odcinku nudy nie ma, n'est-ce pas? To „odcinanie”, to w równym stopniu retoryczna, co biurokratyczna (przydawanie większej, niż faktyczna roli plakietkom obywatelstwa) maniera. Kontakty osobiste są? Są. Przepływ informacji jest? Jest. Zatem, w tym problem?
Co do lewicowości w warunkach mikronacji, nigdy jej dokładnie nie zdefiniowano (podobnie, jak zresztą — prawicowości). Posługujemy się kalkami z realnych doktryn, które w większości przypadków nijak się mają do naszych realiów. Spór o to, czy moderacja jest zła, byłby w równym stopniu jałowy, co spór o to, czy Senat powinien być wybieralny. Koniec końców, nie ma to większego, praktycznego przełożenia na funkcjonowanie w Sarmacji (i próbuję ustalić, co właściwie taki wpływ by miało, dopóki bez libertów można spokojnie się obyć i w pełni uczestniczyć w życiu kraju...).
Poziom komentarzy jest bezpośrednią pochodną polityki otwartych drzwi oraz upowszechnienia Internetu w Polsce. Też wolałem Internet z czasów, gdy się kupowało „Magazyn WWW” z najciekawszymi stronami internetowymi zarchiwizowanymi na płytach CD, ale — co począć? - 16 Szymon Nowicki-Liberi (#72 2008-01-30 08:37:14) [X]
Ten spór sam w sobie robi się już nudny, tak samo jak nudny zrobił się spór z Scholandią (jak tam stosunki międzynarodowe?). W czym problem? Ano w tym, że w prywatnych rozmowach chciałbym także z takim kimś pogadać o sprawawach Sarmackich, a w takich przypadkach bardzo często czytam: nie jestem Sarmatą. Chciałbym też widzieć jak taki Perun, czy Rabbi ma szansę na jakieś funkcje publiczne w Księstwie Sarmacji. A lewicowość i prawicowość w mikronacjach opiera się na poglądach i ich szerzeniu i postępowaniu wg. nich, mam dość odpowiadania za coś, co zrobił ktoś o poglądach zupełnie innych od moich.
Co począć na poziom komentarzy, pytasz? Ano przykryć je komentarzami inteligentniejszymi, tylko co zrobić, gdy większość sarmackiej elity sobie poszła właśnie przez KONia i Mandragorat Wandystanu?
Robert pisze, że chodzi o ambicje Wandejczyków, a może chodzi też o Wasze, Panowie ambicje, które sprawiają, że zapominacie o zdrowym rozsądku? - 17 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#76 2008-01-30 08:54:00) [X]
Nasze ambicje? Nie, moje ambicje pogrzebałem osobiście parę miesięcy temu. Raczej na dobre. Mówię o casusie Khanda konkretnie - nietyklaność, drugi Książę... na to nie ma i nie będzie w KS zgody. Khand nie umie bez tego żyć. - 18 Piotr Mikołaj (#77 2008-01-30 08:54:22) [X]
Ja może przypomnę, dlaczego tow. Perun nie może pełnić funkcji publicznych w Księstwie Sarmacji — odnoszę bowiem nieodparte wrażenie, iż ciągle trzeba przypominać historię najnowszą. Tow. Perun dlatego tych funkcji pełnić nie może, ponieważ nakłaniał w Sarmacji, publicznie, do emigracji do Wandystanu. Z tego (i wyłącznie tego) powodu utracił obywatelstwo oraz otrzymał zakaz wstępu na terytorium sarmackie. Była to najzupełniej normalna procedura, prosiłbym zatem stanowczo o to, aby nie mieszać do niej motywów politycznych. Dziennik Praw ma publiczne archiwa, proponuję zobaczyć, wobec ilu osób taki zakaz został wydany. Bnt Rosenkranz odszedł wskutek wandejskiego czerwca, był to jego osobisty wybór — zatem równie mocno nalegam, aby nie tworzyć wrażenia jakoby ktokolwiek go wyrzucał lub mu czegokolwiek zabraniał. Ci, którzy odeszli, odeszli wskutek swoich dobrowolnych decyzji. Kropka.
W licytacji nazwiskami i ocenach tego, kto był prawdziwie elitą, udziału brał nie będę, ograniczę się do tego, że szafowanie pojęciem „większości” jest w moim najgłębsym przekonaniu zwyczajnie niegodziwe. A propos zdrowego rozsądku, nie ja uzależniałem normalizację stosunków od „przeprosin” i podgrzewałem atmosferę (używam czasu przeszłego, ponieważ ostatnio, faktycznie, w ramach reakcji na działania po stronie wandejskiej napisałem kilka tekstów). Proponuję zapytać tow. prezydenta Magova w przedmiocie tego, jakie stanowisko prezentowałem w rozmowach z nim odnośnie samej normalizacji. - 19 Szymon Nowicki-Liberi (#79 2008-01-30 09:20:34) [X]
Mandragorat Wandystanu nie składa się z jednej osoby pod postacią Khanda.
Ja absolutnie nie zarzucam Jego Wysokości tego, że pozbył się wg. swojego widzimisię Peruna czy Rabbiego. Odeście Peruna skutkowało odejściem wielu wartościowych Sarmatów, a odejście Rabbiego było skutkiem gwałtownych działań Księcia, chciałem przypomnieć tylko to i nie osądzam za to Księcia, bo po pierwsze nie mam takiego prawa, a po drugie Książe jest jednak człowiekiem - przyszłości nie widzi.
Jednakże tłumaczenie, że osoby typu Rabbiego odeszli wskutek swoich dobrowolnych decyzji może wydać się trochę dziwne. Polacy wyjechali za granicę także na wskutek swoich dobrowolnych decyzji, tak z dwa miliony dobrowolnych decyzji. - 20 Piotr Mikołaj (#81 2008-01-30 09:39:45) [X]
Żeby była jasność, ani myślę wypierać się swojej odpowiedzialności za KON, uważam, że podjąłem trudną, acz konieczną decyzję — zaznaczam jednak, gwoli prawdy historycznej, po pierwsze, iż stan wyjątkowy został ogłoszony na wniosek Rządu, po drugie, iż bnt Rosenkranz kierował zastrzeżenia także do strony wandejskiej.
Natomiast, co do części drugiej, to oczywiście, że są to dobrowolne decyzje. Tow. Perun niedobrowolnie stracił możliwość pełnej obecności w Księstwie Sarmacji nie w trakcie wandejskiego czerwca, a po nim — gdy publicznie nakłaniał do emigracji do Wandystanu. Takie są fakty. Emigracja ma różne przyczyny — ekonomiczne, kulturalne, osobiste; ale jest dobrowolna. Tak, to były 2 miliony dobrowolnych decyzji, w przytłaczającej większości natury czysto ekonomicznej (aczkolwiek moi przyjaciele i znajomi, ci, którzy wyemigrowali, uczynili to w większości z powodów natury osobistej).
Ludzie nie są bezwolnym bydłem. - 21 Szymon Nowicki-Liberi (#84 2008-01-30 09:59:15) [X]
Ludzie nie są bezwolnym bydłem, można jednak na nich wpływać w bardzo prosty sposób.
Nigdzie nie napisałem, że odejście bnt Rosenkranza było spowodowane jedynie KONiem. Obie strony jednak wypierają się tego, że po części to była ich wina, zarówno strona Wandejska jak i Sarmacka zrzucają na siebie odpowiedzialność za dramat (bo to był dramat), który rozegrał się podczas czerwca '07. Jeśli już Księstwo Sarmacji uważa się za lepsze, to niech nie "zniża się" (albo zwyża, jak kto woli) do poziomu Mandragoratu Wandystanu i niech nie przeklina ich. Być może nasze wypowiedzi nie zawierają co trzy słowa wyrazu powszechnie uznawanego za wulgarne, ale my piszemy dokładnie to samo co oni, tylko że jesteśmy przyzwyczajeni do netykiety.
Zamiast bawić się w "winny, niewinny", może lepiej skończyć tę maskaradę i przyznać się do winy z naszej strony, zrobić to na forum publicznym, a być może, jeśli Wandystan ma chociaż trochę honoru (w co wierzę) pójdzie w nasze ślady?
A co do stanu wyjątkowego, ja nie zrównuję Księstwa Sarmacji do jednego człowieka, Sarmacja to nie Piotr Mikołaj h. Wąż, tak jak Mandragorat Wandystanu to nie Khand. - 22 Piotr Mikołaj (#86 2008-01-30 10:13:00) [X]
A kto przeklina Wandystan? Moje teksty sprzed paru dni były reakcjami na publikacje wandejskie. Miałem ochotę replikować, to replikowałem. Jest urlop urlop, cieszę się swobodą. Na przestrzeni ostatnich tygodni czy miesięcy było o Wandystanie najzupełniej cicho. Pojawiła się ta debata — nic dziwnego zatem w tym, że pojawiają się w niej także emocjonalne głosy.
Na czym by miało polegać przyznanie się do winy? Ja się nie wypieram żadnego z działań, które podjąłem. Nie uznaję ich natomiast za „winę”, tylko za trudną (bolesną, jak kto woli) konieczność. Wandystan też zapewne nie uznaje swoich działań za niewłaściwe, więc ich „przyznanie do winy” miałoby dokładnie tę samą, wymuszoną racją stanu (gdybyśmy tak uzasadniali potrzebę normalizacji) wartość.
Przy czym, mnie na takich deklaracjach nie zależy, a niektórym politykom wandejskim — owszem. Hier liegt der Hund begraben. - 23 Szymon Nowicki-Liberi (#87 2008-01-30 10:23:17) [X]
Więc może zróbmy im tę przyjemność i złóżmy taką, nic nie wartą dla Księcia deklarację?
Przeklinanie nie objawiało się tylko w słowach i nie tylko u Księcia (Sarmacja to nie Piotr Mikołaj h. Wąż), to wyrażało się w stosunku, jaki rząd posiada do Mandragoratu Wandystanu. Proszę przeczytać komentarz Timiosa.
Na czym miałoby polegać przyznanie się do winy? Na zrozumieniu swojej roli w tragedii oraz zaciśnięciu zębów i wysłaniu do "wroga" wiadomości: "Macie rację, to moja wina, że zostaliście pokrzywdzeni" z dodanym P.S.em "Ale nie tylko ja tu jestem winny."
Osobiście mam już dość tej wojny domowej, bo Mandragorat Wandystanu to część Księstwa Sarmacji. To właśnie tutaj jest dom Peruna, Magova czy Wandera. Tutaj jest miejsce tej chamskiej polityki. To Sarmaci właśnie słynęli z wandejskiego poczucia humoru. - 24 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#88 2008-01-30 10:57:58) [X]
Silent - nie, MW to nie jest część KS. MW powstał dawno temu, pierwotnie jako odrębna od KS enklawa tych co z KS odeszli. Wtedy się rozrósł i gdy poczuł swąd śmierci wrócił na łono KS. Zregenrował się, i... i znów sobie poszedł. Głosy o powrotach, etc. uznaję za to, że w MW znów czują swąd śmierci - padają, bo duszą się w swoim dekadenckim sosie. - 25 Piotr Mikołaj (#90 2008-01-30 11:00:55) [X]
Taka deklaracja byłaby hipokryzją.
Krzywda to — za Słownikiem Języka Polskiego — „szkoda moralna, fizyczna lub materialna wyrządzona komuś niezasłużenie; też: nieszczęście lub obraza dotykające kogoś niesłusznie”. Czyli miałbym, wbrew sobie (już pomijam fakty, które każdy może sobie interpretować, jak chce), napisać, że niesłusznie podjąłem kroki, jakie podjąłem.
Ogólnie rzecz biorąc, nie znoszę martyrologii. W jeszcze większym stopniu nie znoszę kreowania się na ofiary. Dlatego np. nie prowadzę rachunków krzywd i macham nimi komukolwiek przed oczyma. Niech każdy pozna stanowisko obydwu stron i sam wyrobi sobie opinię, zależną od swoich aksjomatów, sympatii, poczucia estetyki etc.
Wojny domowej nie ma. Mandragorat Wandystanu nie jest częścią Księstwa Sarmacji — tak samo, jak Niemiecka Republika Demokratyczna nie była przez dekady częścią Republiki Federalnej nie miec. Nie ma nawet konfliktu między społecznościami, tylko spory pomiędzy poszczegolnymi jednostkami. Więc, nie wyolbrzymiajmy. - 26 Szymon Nowicki-Liberi (#94 2008-01-30 11:08:08) [X]
A więc, skoro nie ma konfliktu między społecznościami, to pozwólmy społeczeństwu zadecydować, czy chcieliby takiego rozwiązania.
A ja nadal będę się upierać, że MW jest częścią Sarmacji, bo Wandejczycy tęsknią do Sarmacji, a więc są Sarmatami.
Tak, miałbyś wbrew sobie to, Piotrze napisać, czasem warto się poświęcić dla dobra ogółu. Bez obrazy, ale wątpię, aby naród chciał, aby o tym, czy za dwa miesiące będzie kolejny, setny kryzys, czy jakaś rewolucja, odrodzenie, boom powrotów decydowała niechęć władcy do pewnej JEDNOSTKI z drugiego państwa.
My za miesiąc, czy dwa też padniemy na jakiś okres i znowu wtedy będzie można słyszeć biadolenie, jak to byłoby dobrze, gdyby rozrywkowi, fajni goście z Mandragoratu Wandystanu rozruszali trochę nasze sarmackie, kościste tyłki. - 27 Piotr Mikołaj (#95 2008-01-30 11:19:49) [X]
A kto zabrania społeczeństwu (czy raczej: społeczeństwom) decydować? Jak obydwa w referendach uchwalą, czy ich parlamenty przyjmą stosowne deklaracje, to tak będzie. Jak słusznie baronet zauważył, Sarmacja to nie tylko ja sam — więc bez mojej proklamacji w tej mierze można się doskonale obyć. O polityce zagranicznej decyduje w pierwszej kolejności Rząd (ja tylko informuję go o tym, co mi się podoba, a co nie, w zaciszu gabinetów, i tak pozostanie).
Skoro doszliśmy do argumentów ad personam — czuję niechęć do dwóch, bodaj, jednostek z Wandystanu, i żadna z nich, o ile mi wiadomo, nie sprawuje żadnej poważnej funkcji publicznej. Tow. Perun jest moim adwersarzem, i cieszę się z tego, że mam możliwość polemizowania z nim. Szanuję go za jego dorobek naukowy i konsekwentną postawę (z którą, co zrozumiałe, się nie zgadzam, ale taka jest istota adwersarza). Niechęci z mojej strony nie ma absolutnie żadnej. Dostrzegam zatem, niestety, kolejne kreowanie faktów medialnych. - 28 Szymon Nowicki-Liberi (#96 2008-01-30 11:26:14) [X]
A więc poczekajmy, niech rząd się wypowie. A gazet to ja nie czytam, jeśli to nie jest SzU czy kolejny "Przegląd Prasy Wczorajszej" (który, niczym "Szkło Kontaktowe", wystarcza mi za informator). - 29 Piotr Mikołaj (#100 2008-01-30 11:37:02) [X]
Właśnie przesłuchałem komentarz tow. Peruna w Wandei Ludu. [link] I się z nim w (niemal, wiadomo, gdzie nie) pełni zgadzam. O dziwo. Zaczynam się niepokoić. - 30 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#101 2008-01-30 11:38:55) [X]
Może zróbmy ogólnonarodowe referendum czy społeczeństwo KS chce wogóle takiego kroku jak wyciągnięcie ręki (ze wszystkimi tego konsekwencjami) w stronę MW? może MW również zrobi taką ankietę? Nie wiemy przeciez nawet czy w tym momencie piszemy o zacieśnieniu stosunków, wymiania ambasadorów czy o ponownym połączeniu....
KS nie traci na nieobecności MW w swoich granicach. Traci przez brak wartościowych jednostek które tam zamieszkały. - 31 Szymon Nowicki-Liberi (#111 2008-01-30 17:26:40) [X]
Państwo to ludzie, zawsze to powtarzałem. Mandragorat Wandystanu to wandejczycy. A więc Sarmacja traci na nieobecności MW w swoich granicach. - 32 Zbyszko von Thorn-Browarczyk (#116 2008-01-30 22:03:17) [X]
A czemu ciągle wałkujemy ten temat? Zarówno w Wandystanie i w Sarmacji cały czas się o tym mówi, a przecież nikomu nie jest źle. Jak będzie taka wola to stosunki będą, jak nie to nie. - 33 Dariusz Makowski (#117 2008-01-30 22:16:17) [X]
Nie widze konieczności organizowania referendum za powrotem MW do Sarmacji. Próby znormalizowania stosunków z władzami MW spełzły na niczym a głos dwóch trzech osób za Wandystanem to trochę za mało by tą sprawę skierować na tryb referendum. A już twierdzenia, że Wandejczycy to elita Sarmacji budzi we mnie śmiech. Tak jak powiedział Perun ich życie to konflikt z nami. Dla mnie to konflikt total jałowy. Ciekawsze dla mnie jest kłócenie się z RCA i rozwijanie wspólne Sarmacji niż odpowiadanie na anarchistyczne ataki personalne pseudo komunistów.
Jeżeli Wandejczycy tak tęsknią za Sarmacją jak powiadasz Szymonie to mogą do nas imigrować. Nikt oprócz Peruna nie dostanie odmowy. Będą mogli robić to co my wszyscy nikt ich tutaj nie ograniczy oprócz prawa. Paru już wróciło :D - 34 Szymon Nowicki-Liberi (#118 2008-01-31 00:23:53) [X]
Wielu wandejczyków chciałoby być Sarmatami, ale jednocześnie kochają Wandystan. Może jedynym wyjściem byłoby podwójne obywatelstwo, tak jak w przypatku Natanii? - 35 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#120 2008-01-31 09:00:13) [X]
Kedar ma absolutną rację i naprawdę walka o powrót MW (stosunki) to w tej chwili kula w płot. Sarmacja Pamięta! - 36 Szymon Nowicki-Liberi (#122 2008-01-31 12:07:32) [X]
Hitler o żydach też pamiętał. - 37 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#123 2008-01-31 12:12:05) [X]
O Żydach jak już, ale także o innych nacjach. A tak btw - to nie rozumiem Twojej dygresji. - 38 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#124 2008-01-31 13:32:44) [X]
Za Wikipedią:
"Prawo Godwina (Reguła Godwina Analogii do hitleryzmu, znana także jako Prawo Perdono) - użyte pierwszy raz w 1990 r. przez Mike'a Godwina na grupach dyskusyjnych brzmi:
Podczas przeciągającej się dyskusji w Internecie, prawdopodobieństwo przyrównania czegoś lub kogoś do nazizmu bądź Hitlera dąży do 1 (ang. As an online discussion grows longer, the probability of a comparison involving Nazis or Hitler approaches 1.)[1]
W tradycji użytkowników wielu grup Usenetu wątek, w którym w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera, uważany jest za skończony oraz uważa się, że osoba, która użyła porównania dyskusję "przegrała" [2]. Obecnie reguła ta rozciąga się na wszelkie inne internetowe sposoby wymiany zdań.
Prawo Godwina nie wspomina o innych potępianych ideologiach lub osobach, lecz analogiczne jest zjawisko przyrównywania do komunizmu i komunistów na polskich forach. Zależy to od regionów świata."
Po prostu ;) - 39 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#125 2008-01-31 13:56:39) [X]
A to znam Aaron :) To prawo przetestowaliśmy w KS już parę lat temu ;) - 40 Szymon Nowicki-Liberi (#152 2008-02-02 01:17:08) [X]
Spoko, ja zawsze przegrywam. - 41 Arkadij Magov (#156 2008-02-03 21:25:15) [X]
"Khand nie umie bez tego żyć..."
W związku z tym wiadomość z ostatniej chwili - w Wandystanie doszło do zmian na stanowisku obu Mandragorów. Powitajcie MJ Michała Sobczaka i MS Michała Czarneckiego.
A Wandystan do Sarmacji nie wróci. To mogę Wam obiecać. Gadanie, że Wandystan umiera, że się dusi jest prawdziwe w oczach kto w ogóle na strony Wandystanu nie zagląda. No, ale cóż. Co tu dużo gadać - najwięcej krzyczą Ci co się najmniej w tym orientują...
- 42 Yaraeh de Luna y Euskadi (#157 2008-02-03 21:31:23) [X]
Akurat w Wandystanie byłem, widziałem i muszę powiedzieć, że aktywność jest na poziomie nieco wyższym, niż w średniej mikronacji, jednakże po odseparowaniu się od Sarmacji, jest tam niezły bajzel. Jednakże nie podoba mi się tam, zbyt "liberalne" podejście do sfery, którą ja zwykłem zatrzymywać za drzwiami swego domu. - 43 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#161 2008-02-04 08:37:37) [X]
Arkadij - Khand nie raz pozorował zmiany, w tę także nie uwierzę. Wybacz. A moje gadanie to wynika dokładnie z tego, że codziennie zaglądam na stronę MW. Od jakiegoś już czasu. - 44 Arkadij Magov (#172 2008-02-05 00:11:01) [X]
Tia... Bo Mandragor tak nadużywał władzy w niepodległym Wandystanie, że "o BoSh norMalNie sHock!". Już milczę towarzyszu Regencie. Pokażcie jak wy sobie radzicie z władzą.
Weź udział
Czas generowania strony: 0.5766 s.